6 lutego 2010

Została dopuszczona, bo papież chce pojednania z lefebrystami

Często powtarza się, że jedynym (bądź głównym) motywem „uwolnienia” starej Mszy była dla papieża Benedykta XVI chęć przyciągnięcia do Kościoła Bractwa Kapłańskiego Piusa X. Konsekwencją tego rozumowania jest stwierdzenie, że Msza ta powinna pozostać jedynie jako ryt kilku wyspecjalizowanych zgromadzeń i w żadnym wypadku nie powinna być szerzej rozpowszechniana w Kościele powszechnym.

Co mówią na ten temat najbliżsi współpracownicy papieża? Kardynał Castrillon Hoys – przewodniczący papieskiej komisji Ecclesia Dei na konferencji prasowej w Londynie w 2008 roku powiedział jasno, że celem Benedykta XVI nie jest "tradycyjna Msza w wielu parafiach," ale "tradycyjna Msza łacińska w każdej parafii." Kardynał Antonio Cañizares Llovera, Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w wywiadzie z 9 stycznia 2010 roku mówił: "...motu proprio samo w sobie ma wielką wartość dla Kościoła i liturgii. I choć patrząc na reakcje na dokument (niektórzy ubolewają i nie przestają nadal ubolewać), należy słusznie i koniecznie stwierdzić, że motu proprio nie jest ani krokiem wstecz ani powrotem do przeszłości. Jest uznaniem i przyjęciem, w prostocie, w całej rozciągłości i historii, wielkich skarbów tradycji, które w liturgii znajdują swój najprawdziwszy i najgłębszy wyraz. Kościół nie może sobie pozwolić na lekceważenie czy porzucenie skarbów bogatej spuścizny tradycji obrządku łacińskiego."

Można by nie uwierzyć tym słowom kardynałów gdyby nie to, że znamy szereg faktów z życia kardynała Ratzingera, które jak najbardziej potwierdzają taką wolę papieża. We wstępie do książki ks. Klausa Gambera La Réforme Liturgique en question (Éditions Sainte–Madeleine 1992, s. 7–8) pisał: „To, co się stało po soborze, było czymś innym: w miejsce liturgii będącej owocem stałego rozwoju, wprowadzono liturgię sfabrykowaną. Zrezygnowano z życiowego procesu wzrostu i stawania się, aby przystąpić do fabrykowania. Nie chciano już kontynuować dokonującego sie przez wieki stawania się i dojrzewania żywego organizmu, a zastępowano to, w sposób właściwy produkcji technicznej, fabrykowaniem, czyli banalnym produktem chwili.”

Zamiłowanie kardynała Ratzingera do starszej formy rytu rzymskiego znane było już w latach dziewięćdziesiątych gdy odprawiał msze pontyfikalne a także udzielał święceń kapłańskich w starym rycie. Nie można zatem w żadnym wypadku powiedzieć, że motywacją papieża było jedynie pojednanie z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X. Papież widzi starą liturgię jako jedno z narzędzi walki z nadużyciami liturgicznymi a także jako wstęp do tzw. „reformy reformy”. Nie ma wątpliwości, że Ojciec Święty jest świadomy atrakcyjności i żywotności starego rytu. W przeciwnym razie nie pisałby do biskupów w liście załączonym do Summorum Pontificum następujących słów: „W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii, który byłby najlepiej do niego dopasowany.”
/*Google Annalytics */