5 lutego 2010

Nic nie można zrozumieć, trzeba znać łacinę

1. Zanim spróbuję udowodnić, że na starej Mszy jesteśmy w stanie zrozumieć więcej niż może nam się na początku wydawać, zacznijmy od tego czy dokładne rozumienie przez wiernego każdego słowa ze Mszy świętej jest rzeczywiście konieczne. Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba zdefiniować, czym jest Msza święta, jaki jest jej cel. Msza święta nie jest czymś w rodzaju teatru, gdzie poszczególni aktorzy muszą odgrywać swoje role, aby jak najlepiej zabawić publiczność, a ta musi mieć dobrą słyszalność i widoczność, aby wyjść z przedstawienia zadowolona. Jeśli uświadomimy sobie, że celem Mszy świętej jest przede wszystkim bezkrwawe powtórzenie przez kapłana ofiary Jezusa Chrystusa, inaczej będziemy postrzegać konieczność rozumienia słów Mszy świętej. Jest to przecież tak wielka tajemnica, że nawet zmieniając język celebracji nie możemy powiedzieć, że przybliżyliśmy się do zrozumienia tej wielkiej tajemnicy. Udział we Mszy świętej to przede wszystkim wewnętrzne zjednoczenie z ofiarą Jezusa Chrystusa. Rozumienie słów może pomóc, ale widząc jak dobrze Kościół radził sobie w historii używając tylko łaciny, dochodzimy do wniosku, że nie jest to kluczowym aspektem uczestnictwa we Mszy świętej.

2. Wertując mszalik z tekstami starej Mszy dostrzegamy mnóstwo niezrozumiałego tekstu i od razu nabieramy wrażenia, że nigdy nie uda nam się zrozumieć tego potoku łaciny. Okazuje się jednak, że większość tych tekstów nigdy nie usłyszymy na Mszy trydenckiej, gdyż są wypowiadane po cichu przez kapłana. Cała modlitwa eucharystyczna, duża część obrzędów Komunii św. a także w Mszach śpiewanych obrzędy wstępne (u stóp ołtarza) są zupełnie niesłyszalne przez wiernych. Łaciny, którą słyszy wierny jest mniej niż mogłoby się to wydawać z pobieżnego przejrzenia mszalika. Sprowadza się ona głównie do tzw. części stałych Mszy świętej. Osoba, która regularnie chodzi na Nową Mszę nie ma kłopotu z ich zrozumieniem. Wszak modlitwy i śpiewy z Nowej Mszy takie jak: Panie zmiłuj się nad nami, Chwała na wysokości Bogu, Wierzę w jednego Boga, Święty, święty, święty…, Ojcze nasz, Baranku Boży to dosłowne tłumaczenia tekstów łacińskich używanych na Mszy trydenckiej. Znając te polskie teksty rozumiemy przecież te same modlitwy uczestnicząc we Mszy w języku łacińskim.

3. Nie zawsze zupełnie cała Msza trydencka jest po łacinie. Kazanie jest głoszone w języku wiernych, a przed kazaniem kapłan zazwyczaj jeszcze raz odczytuje Lekcję i Ewangelię w języku narodowym. Papieski dokument Summorum Pontificum pozwala także na użycie języka narodowego do czytań mszalnych, z czego korzysta wielu księży w Polsce. Kazanie ma na celu objaśnienie wiernym przekazu czytań biblijnych, zatem nawet, jeśli czytania te są po łacinie to kapłan – kaznodzieja objaśnia wiernym ich znaczenie. Także pieśni śpiewane podczas Mszy trydenckiej są bardzo często śpiewane po polsku. Są to te same tradycyjne polskie pieśni, które są wykonywane na Nowej Mszy.

4. Oczywiście jest rzeczą chwalebną poznać dokładniej treść i znaczenie poszczególnych modlitw kapłana. Obecnie na rynku jest dostępnych mnóstwo różnego rodzaju mszalików, które zawierają tłumaczenia na polski łacińskich tekstów Mszy trydenckiej. Z doświadczenia wiem, że wierni, którzy używają mszalików, po kilku Mszach sami z nich rezygnują, gdyż za bardzo odciągają one uwagę od modlitwy. Zrozumienie każdego słowa Mszy świętej nie jest dla nich tak istotne jak skupienie modlitewne. Stali bywalcy Mszy trydenckich używają mszalików niezmiernie rzadko, zazwyczaj przed Mszą lub śledząc tzw. propria tj. zmienne części Mszy świętej.

5. Możemy wreszcie przejść do pozytywnych powodów używania łaciny w liturgii. Łacina wraz z greką i hebrajskim to święte języki chrześcijaństwa, w których wypisana była wina na krzyżu naszego Pana Jezusa Chrystusa. Dzięki temu, że język ten jest już martwy i nie rozwija się, pozwala na zachowanie niezmiernie dużej precyzji słów, która jest niezwykle istotna w przekazywaniu prawd wiary. Odmawiając te same łacińskie modlitwy, które Kościół odmawiał przez kilkanaście wieków, czujemy jedność z całą historią Kościoła. Również dzięki łacinie podczas Mszy lepiej budujemy atmosferę sacrum i skupienia modlitewnego. Zgodnie z Konstytucją o Liturgii Świętej Sacrosanctum Cocncilium Soboru Watykańskiego II, łacina wciąż pozostaje oficjalnym językiem Kościoła, a jej niestosowanie w liturgii jest de facto nieposłuszeństwem wobec decyzji ojców Soboru. Dzisiaj łacina jako uniwersalny język Kościoła nabiera coraz większego znaczenia. Biorąc pod uwagę powszechność nauki języków obcych a także dostępność w internecie tekstów łacińskich, opanowanie łaciny stosowanej na Mszy nie jest żadnym problemem. Coraz łatwiejsze podróżowanie po świecie sprawia, że częściej uczestniczymy we Mszy świętej za granicą. Życzyłbym wszystkim, aby każdy będąc na Mszy świętej za granicą, czuł taką cząstkę domu i stabilność, jaką czuli polscy żołnierze walczący na frontach II wojny światowej, uczestniczący za granicą właśnie we Mszy łacińskiej.
/*Google Annalytics */